Prezenty - kamizelka
Zapiąłem prezenty - kamizelkę, wypuściłem dewizkę zegarka i
przygładziłem włosy. Koszula piła mnie w szyję, ale czegóż
to się nie robi w swoje urodziny. Założyłem nawet krawat za
dziewięć stówek, z brylantem jak się patrzy. I zszedłem na
dół. Szło mi to opornie, starałem się nie robić wielkiego
hałasu.
Oni byli już w salonie po prezenty. Wiedziałem, że najpierw zobaczą
moje nogi i tak też się stało. Od razu przycichł gwar.
Zamarli. Ja schodziłem dalej, trzymając mahoniową poręcz.
Nie jest łatwo zejść po schodach mając na nogach figurowe
łyżwy. Zwłaszcza w moim wieku.
- Ależ... - powiedziała moja żona.
Ktoś zaśmiał się cicho.
Stanąłem przed nimi i skłoniłem się nisko.
- Widzicie, kochani - powiedziałem poluźniając krawat. -
Chciałem iść dzisiaj z synem na prezenty po łyżwy. I chociaż syn mój nie
przystał na tę propozycję, ja nie odpuszczam tak łatwo.
Bawcie się dobrze.
Przedarłem się przez tłum jak ranny niedźwiedź. Jeszcze
nigdy nie doświadczyłem takiego uczucia. Chwiałem się na
wszystkie strony, nogi wyginały mi się w kostkach, a oni
rozstępowali się na boki krzesła niczym łany zboża. Nikt nic nie
mówił. Pewnie myśleli, że to jakiś kawał. Ale ja dotarłem aż
do drzwi, tam gdzie stała schludnie ubrana kobieta z
czapeczką ozdobioną napisem "prezenty".
Złapałem za framugę i westchnąłem:
- Nie jest łatwo być łyżwiarzem, co?
- Tak jest, proszę pana - odpowiedziała dziewczyna. -
Nie wiedziałam, że z pana taki kawalarz.
Wyszedłem do ogrodu kierując się w stronę bramy z prezentami.
- Kawalarz? Nigdy nie byłem bardziej poważny.
Jakoś dotarłem do samochodu, Bełchatów. Kiedy siedziałem już za
kierownicą, szarpnąłem za krawat i rozpiąłem skomplikowane
sznurowadła. Przez chwilę trzymałem łyżwy w dłoniach z dumą
obserwując błyszczące prezenty.
- Całe życie prześlizgałem. I dopiero dzisiaj miałem
odwagę was założyć tak, żeby wszyscy wreszcie zobaczyli,
jaki ze mnie łyżwiarz.
Wyjechałem samochodem z podjazdu i nabrałem szybkości.
Jechałem w stronę świecącego centrum. W stronę sklepu z prezentami.
Było tam takie jedno miejsce, na które liczyłem,
szczególnie dzisiaj. Miejsce, które być może podpowie mi, w
jaki sposób spędzić urodzinowy wieczór.
